+48502682348
jfrankowska@innovaops.pl

HISTORIA RÓL W PROJEKCIE: OD INŻYNIERA DO HYBRYDY

HISTORIA RÓL W PROJEKCIE: OD INŻYNIERA DO HYBRYDY

Rola

Na przestrzeni ostatnich lat powstało wiele magicznie brzmiących specjalizacji na potrzeby organizacji projektowej. W projekcie specjalizację lub funkcję nazywa się formalnie rolą. W przypadku niektórych ról można nawet uzyskać certyfikat i dzięki temu bardziej się z nią utożsamić. Specjalizacja postępuje coraz bardziej, regularnie przybywają nowe role z określonym zakresem odpowiedzialności w projekcie. Jaki efekt może przynieść to zjawisko?

Rola Inżynier

Historię o rolach występujących w projekcie, zacznę od zawodu inżyniera, który zapoczątkował praktykę zarządzania projektami. Nie ma co prawda roli w ten sposób nazwanej, co nie znaczy, że nie ma w projekcie inżynierów. Być może słowo inżynier jest zbyt przaśne dla organizacji, jaką jest projekt. W przypadku projektów, które nie dotyczą budownictwa i architektury, w roli inżynierów występują osoby odpowiedzialne za proces biznesowy.

Można oczywiście podyskutować, czy ktoś, kto usprawnia proces, jest w rzeczywistości inżynierem, ale wszystko ma swoją genezę. Istnieje koncepcja o nazwie reengineering, która została wymyślona przez dwóch amerykanów, a następnie opisana przez nich w książce. Prawdopodobnie stąd w języku polskim znalazło się określenie inżyniera procesów. Metoda reengineering odnosi się do wprowadzania zmian w procesach biznesowych. Jak wspomniałam powyżej, inżyniera w projekcie formalnie nie ma jest jednak inna bardziej światowa nazwa na tę rolę. W dalszej części tekstu do tego wrócę, ale najpierw muszę przedstawić inną ważną postać.

Rola kierownik projektu

Rola kierownika projektu jest formalną rolą. Kiedyś była to najważniejsza postać w projekcie, jednak wciąż ulega przeobrażeniom. Można uznać to za dowód na to, że jakieś zmiany w środowisku projektowym mają miejsce. Swoją drogą ciekawią mnie te górnolotne określenia dla różnych grup zawodowych.

Nazwa kierownik projektu powstała w wyniku odkrycia, że osoba zarządzająca projektem musi mieć inne umiejętności niż menedżer funkcjonalny. Paradoks tego „odkrycia” jednak jest taki, że tytuł kierownik projektu sugeruje funkcję. Kierownik projektu to jak na razie jedyny oficjalny zawód, który dodatkowo można potwierdzić certyfikatem. Obowiązki tej roli ulegają rozwarstwieniu na skutek nowo powstałych specjalizacji. Mam takie wrażenie, że kolejne role powstają po to, żeby w końcu wygryźć, tego biednego kierownika projektu albo przynajmniej mocno zdegradować jego pozycję. Ta rola coraz bardziej przypomina sekretarza projektu.  

Rola analityk biznesowy

W związku z faktem, że kierownik projektu chyba nie był w stanie poradzić sobie z inżynierią procesów, świat projektów wykreował kolejną ważną funkcję w postaci analityka biznesowego. Stało się tak zapewne w wyniku kolejnego radykalnego odkrycia, które miało posunąć świat w lepszą przyszłość. W ten sposób, w projekcie obok certyfikowanego kierownika projektu możemy również spotkać certyfikowanego analityka biznesowego. Ta rola zastąpiła naszego, wspomnianego powyżej, polskiego inżyniera.

Rola scrum master

Jak minął szał na kierowników projektu oraz na analityków biznesowych, to w ramach kolejnej fali rewolucji projektowej narodził się certyfikowany scrum master. Historia tej roli miała trudne początki. Instytucja, która ją wykreowała, musiała się mocno postarać, żeby rola ta została zrozumiana we właściwy sposób. Na początku w języku polskim została przetłumaczona, jako „Mistrz Młyna”. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego taka nazwa się nie przyjęła.

Ostatecznie rola nie ma polskiego tłumaczenia, określa się ją mianem „przywódcy służebnego”. Jednak przez cały czas do tego przywódcy dorabiana jest ideologia. Osoby, które prowadzą szkolenia ze scrum, muszą poświęcić co najmniej kilka minut, żeby w jasny sposób wytłumaczyć różnicę między służebnością a służalczością. No cóż, język polski trudny język. Przywódca służebny to podobno ktoś, kto słucha, wykazuje się empatią, jest otwarty, chętnie pomaga i wspiera ludzi w rozwoju. Przed scrum masterem był kierownik zespołu, ale najwyraźniej nie był pomocny, więc zniknął z przestrzeni projektowej.

Rola konsultant

Wspomniałam wcześniej o inżynierach, którzy przeistoczyli się w analityków biznesowych. Nie należy jeszcze zapomnieć o konsultantach, którzy wykazują się umiejętnościami na pograniczu analityka biznesowego i kierownika projektu. Są to osoby, które uwielbiają grzebać w procesach.

Konsultant to jednak trochę bezpańska specjalizacja. Jakby to powiedzieć ni to pies, ni to wydra. Dla takiej osoby niestety nie ma przewidzianej formalnej, a tym bardziej certyfikowanej roli w projekcie. Świat jednak pędzi do przodu. Być może znajdzie się jakaś instytucja, która przekona wszystkich, że to właśnie ta rola jest brakującym ogniwem i że jak tylko się zaczniemy certyfikować, to nagle projekty podskoczą na poziom wyżej. Nie wiem, który to będzie już poziom, ale jakiś wysoki.

Rola projektant

Na koniec zostawiłam sobie swoją ulubioną postać, która niestety również jest niegodna środowiska projektowego. Mam tu na myśli projektanta. To taki trochę „Mistrz dłuta”. Myślę, że jak w końcu odkryte zostanie zapotrzebowanie na tę rolę w projekcie, to tak właśnie zostanie nazwana osoba, która uważnie obserwuje i rzeźbi.    

Podsumowanie

Powyższy wykaz nie wyczerpuje listy ról. Brakuje na niej m.in. sponsora, ambasadorów, twórców technicznych, wizjonerów, doradców, koordynatorów, facylitatorów, coachów itp.

Ciekawa jestem, ile jeszcze ról zostanie naprodukowanych, żeby zrozumieć, że to chyba nie tędy wiedzie droga do dobrze zorganizowanego projektu. Projekty zaczynają przypominać korporacje. Rozbudowują swoje struktury i stają się molochami. Podczas gdy duże instytucje starają się spłaszczać swoje struktury, to organizacja, jaką jest projekt, te struktury rozbudowuje.

Ja, czyli osoba, która od 20 lat pracuje z projektami, nie jestem w stanie się w tym wszystkim połapać. I wcale się nie wstydzę o tym mówić głośno, bo po prostu inaczej wyobrażam sobie dobrze zorganizowany projekt. Dla mnie dobry projekt, to taki, który angażuje różne osobowości i umiejętności, zamiast dziesiątki różnych ról. Nie ma potrzeby ubierać na siłę umiejętności w określone ramy i jeszcze sugerować jak mają się nazywać.

Przez ten wysyp ról wyprodukowanych na potrzeby czysto komercyjne sama mam problem z pozycjonowaniem swojej osoby. Skupiam w sobie umiejętności co najmniej czterech z wymienionych powyżej grup zawodowych. Jestem jakąś ludzką hybrydą. Temat tego artykułu powinien zatem brzmieć: Moja historia – od inżyniera do hybrydy.

Moja drwina z powyższych grup jest pozorna, gdyż drwiąc się z nich, obrażam również siebie. Jest to bardziej prowokacja, która ma na celu zwrócenie uwagi na to, co się dzieje. Jak pokazuje historia korporacji, rozbudowane struktury i zbyt duża specjalizacja tylko w teorii prowadzi do poprawy. W rzeczywistości utrudnia zarządzanie. Zastanawiam się, dlaczego zamiast szukać nowych narzędzi i metod projekty skręcają w kierunku kolekcjonowania ról i nawarstwiania struktury.   

Nazwy niektórych ról wręcz zaczynają przypominać serie poszczególnych mebli w Ikei. Stiby, Kubbio, Kons, Jerker itp. W Ikei ta masowa strategia zadziałała, więc kto wie może i na gruncie projektowym też się sprawdzi… 

Image source: Esther Gons, thecorporatestartupbook.com   

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.